"One day it's gonna be your day!"

00:07:00

Miesięczna, spowodowana kontuzją przerwa przyniosła niechciany efekt, niestety.. a teraz powrót do formy nadal trwa; od razu się chwalę, że tempo i dystans mojego wczorajszego biegu przyrównać można do tego sprzed kontuzji, noo prawie, pocieszać się jednak muszę. Mam nadzieję, że będzie już tylko lepiej. No i odżywianie, również w tej kwestii jest coraz lepiej - ponownie rozpoczęłam przygodę ze zdrowym odżywianiem (aczkolwiek bardzo ograniczone; dlatego może lepiej stwierdzić że po prostu jest ono zdrowsze od tego co było, a nie że ogólnie zdrowe, bo pewnie tu wiele zastrzeżeń by się znalazło)


Dzisiaj po raz pierwszy biegałam podczas burzy - od razu mówię, że nie chciałabym tego powtórzyć! Nie była to na szczęście burza z prawdziwego zdarzenia, gdzie leje i błyska się co sekundę, ale mimo wszystko grzmiało! Do tej pory udawało mi się zawsze dobiec na czas do domu, chociaż trening w deszczu również zaliczam do przyjemnych, ale jeśli dochodzą do tego błyskawice, to ja dziękuję i siedzę w mieszkaniu czekając, kiedy się rozpogodzi. A jak już mi się czekanie znudzi a pogoda za oknem nadal nie zachęca do wyjścia to ćwiczę w pokoju, zawsze to miła odmiana :)

No i jeszcze biegałam w tym upale, przeżyłam, a więc da się nawet wówczas, gdy odnieść można wrażenie, że nie ma czym oddychać - bieg w takich warunkach to jakieś nieporozumienie! Jeśli nieporozumienie, to było ono bardzo przyjemne; pomijając moje protesty że chcę wolniej, nie mam sił i ogólnie że się poddaję. Nie poddałam się, walczyłam, za co dziękuję! I oby tak dalej :)




You Might Also Like

0 komentarze