"The war has begun and it's between you and you!"

01:31:00




Przypomniały mi się moje biegowe samotne początki..



Przypomniały mi się również moje biegowe już niesamotne początki... :)




Na samą myśl o tym, jak bardzo się stresowałam przed pierwszym wspólnym biegiem, mam uśmiech na twarzy. Miałam miliard obaw odnośnie do tego biegu, a to, że nie podołam, że towarzysz biegowy będzie biegł za szybko, nie dotrzymam mu kroku, odpadnę po kilometrze, nie będzie o czym rozmawiać, a jak już znajdziemy wspólny temat to nie będę w stanie nic sensownego powiedzieć - bo przecież o oddychaniu też muszę myśleć! :) Jak się okazało nie było źle, a raczej było bardzo przyjemnie! - zwłaszcza, że już na początku usłyszałam, że to dzięki mnie biegowy towarzysz zmotywował się do wyjścia z domu, a tak okropnie mu się nie chciało. Wyobrażacie sobie?! - ja, jeszcze wtedy początkująca biegaczka, mogę kogoś zmotywować! - od razu poczułam siły w nogach i wiedziałam, że nie będę narzekać, zacisnę zęby i pobiegnę. I co? Oczywiście się udało! Może tempo nie wynosiło 4 min/km, ale o żadnej powoooolnej 6 też nie było mowy, czyli takie normalne tempo :)

 I od tego pierwszego [już dość dawno odbytego biegu] wiem, że bieganie z kimś to niezła frajda i to bardzo motywująca do wyjścia z domu - bo ktoś czeka, bo komuś się obiecało przecież, przez lenistwo nie można zawieść :) no i też świadomość, że ktoś gdzieś trenuje, również może być impulsem do wyjścia na własny trening -  bo przecież jak się spotkamy nie mogę być jakimś nieudolnym biegaczem, ha! to są moje motywujące myśli [jedne z wielu rzecz jasna] i co najlepsze - DZIAŁAJĄ! :)

Z tego właśnie powodu staram się szukać biegowych ludzi - początkujących, zaawansowanych, jakichkolwiek! Jak się okazało ludzie mający tę samą pasję zawsze znajdą wspólny temat do rozmów, a jeśli nie to można porozmawiać chociaż i o pogodzie. No i dzięki wspólnemu bieganiu można odkryć nowe biegowe ścieżki, udoskonalić technikę. Albo chociażby zmienić godziny biegania - ja początkowo wychodziłam jedynie wieczorami, tak między 20 - 21, bo było już ciemno i ludzie nie widzieli mej umęczonej biegiem twarzy - tak, przyznaję się, głupio mi było biegać, zwłaszcza że twierdziłam, iż kiepsko mi z tym idzie :D ale dzięki wspólnym biegom, gdzie niektórzy woleli lub mogli biegać jedynie w dzień lub z rana, zauważyłam, iż bieganie wśród ludzi niezainteresowanych biegiem może być również przyjemne :D

A tym, co mi się obecnie najbardziej podoba w bieganiu jest machanie :) czy to machają inni biegacze, czy rowerzyści, czy pasażerowie samochodów - ktokolwiek! Ważne, że machają i tym oto sposobem mam wrażenie, że zostałam zaakceptowana, przyjęta do biegowej społeczności miasta, w którym obecnie przebywam. 



Dlatego i ja do Was, Drodzy (nie)Biegacze, macham!



I jeszcze się pochwalę, że w końcu zdobyłam nową książkę! Moim długo oczekiwanym nowym książkowym nabytkiem jest  "Bastion" Stephena Kinga - nie e, nie myślcie że liczę na pobicie kolejnej życiówki. :) i teraz ciągle mam dylemat biegać czy czytać, czytać czy biegać. A może by tak zacząć po prostu kupować audiobooki...


You Might Also Like

1 komentarze

  1. ja lubię biegać zarówno sama jak i z kimś. wszystkiego po trochu.

    OdpowiedzUsuń