"Prove it to yourself ! "

14:51:00


Chyba jeszcze nie biegało mi się tak źle, jak wczoraj w nocy. Nie wiem co się dzieje, bo warunki były odpowiednie -  tym razem chyba nie ma na co zrzucić winy, naprawdę!


Dzielnie biegłam, zatrzymywałam się, krzyczałam że już nie chcę. Ale ostatecznie się udało - chyba dzięki dwóm sympatycznym panom, którzy kiedy przebiegałam obok  nich zaczęli liczyć 1,2,3 i 1,2,3 - dotarłam do domu na nogach - czyli nie było źle. Gdybym musiała iść na rękach, bądź też być niesiona czy też wieziona przez kogoś to mogłabym się zacząć martwić. A tak.. no cóż, każdy ma gorszy dzień - takie dni też muszą być, żebym przypadkiem nie zapomniała, że jestem człowiekiem. Człowiekiem, realizującym swoje marzenia - niczym ćma lecąca do światła z takim zapałem lecę na trening, chyba się w to wkręciłam na dobre :) i w sumie nie jest mi z tym źle. Wolę jęczeć, że boli mnie noga, ręka czy cokolwiek innego z przetrenowania bądź też przez kontuzję, niż marudzić dlatego że się przejadłam i zaraz będę wymiotować !



 

[Zdjęcie z mojego starego bloga :) póki co nie chce mi się bawić w podpisy i je zmieniać!]


Hahhahahahaha, biegałam też niedawno w deszczu, a dokładniej w ulewie, jakieś oberwanie chmury czy coś takiego. I nie żeby ten deszcz zamierzał przestać padać, oczywiście że nie, było coraz gorzej, coraz mocniej padało, ale dzielna jestem - biegłam! :) na szczęście burzy nie było, więc mój spokój nie został zakłócony, wręcz przeciwnie - uśmiech od ucha do ucha ii biegnę! Uśmiech malał wraz z pokonywanymi kilometrami, kiedy to nie tylko bluzka i spodenki [bo z tym akurat większego problemu by nie było - ile to może ważyć noo ;P], lecz także buty były całe przemoczone - nic dziwnego jak się nawet w każdą kałużę wbiega, ale cieszyłam się jak dziecko! A sport taki ma właśnie być - ma dawać duużo radości. Także trening z obciążeniem również mam zaliczony, a co!



Wiem, że jeszcze wiele nauki biegowej przede mną, bo jestem na początku drogi do bezproblemowego pokonywania dłuuuuuugich dystansów. Ale to piękna droga. Nie mówię, że prosta, bo taka nie będzie, ale na pewno piękna - to wiedziałam już na starcie. 






Nawet mam już swoją biegowo - wakacyjną piosenkę, ale jeszcze nie czas, by ją publikować, niebawem :D

You Might Also Like

3 komentarze

  1. Gorszy dzień u mnie to nic nowego :) Oczywiście kiedy już dobiegam do domu, czuję się przeszczęśliwa, ale czasem po prostu muszę skrócić trasę albo biec wolniej. Nic na siłę :)
    Piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na nogach, kolanach, czy na podporze ;-) każde dotarcie do domu jest sukcesem. A nie stop. Każde wyjście z domu jest sukcesem :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj w końcu wychodzę z domu - aż doczekać się nie mogę aż zacznę biec! :) musiałam mieć biegowy odpoczynek ze względu na stawy, achh ta starość..

      Usuń