"to reach the unreachable.."

13:03:00


... mam dość powoli, ale że to z mojej winy jest jak jest, to staram się małymi krokami coś zmienić, żeby było lepiej niż teraz, żeby było już dobrze;/ i nie e, od razu mówię, że mój obecny nastrój nie ma nic wspólnego z depresją jesienną - co to to nie, bo ja w takie rzeczy nie wierzę raczej :)



Chodzi raczej o to, że siedzę w domu, tzn. nie biegam, co najwyżej udaję. Znowu nie mogę. Tym razem czekają mnie wizyty u lekarzy i badania - chyba że nim się doczekam w kolejce ból sam ustąpi, co jest całkiem prawdopodobne, biorąc pod uwagę polskie realia :D

Noo, strasznie jest, wszystko powoli się psuje w moim organizmie. A wszystko przez moje podejście.. jakiekolwiek rady dłuższych stażem biegaczy typu : "Ola, wiesz że trzeba się rozciągać po bieganiu" bądź też "prawidłowe odżywianie to podstawa" kwitowałam jedynie słowami: tak wiem, ale ja nie muszę, przecież nic mi nie jest, a jak Ty chcesz, to rób jak mówisz. Teraz już mam nauczkę, że jak w jakiejś dziedzinie jestem kiepska, to lepiej się jednak posłuchać kogoś i nie popełnić choć części podstawowych błędów niż cierpieć jak teraz.

Ale cóż.. nadal liczę, że jutro, pojutrze lub jeszcze kiedyś wyjdę sobie i pobiegnę. [teraz nawet chodzenie boli, a przynajmniej wczoraj bolało niemiłosiernie..]

Trzymajcie za mnie kciuki a ja tymczasem działam nadal. A to się rozciągam, a to jakieś ćwiczenia na dziś planuję, także nie nudzę się. Jednakże czegoś mi brakuje, czuję niedosyt. Także może pobiegnę.. noo i jak to Ewa Chodakowska mówi "nic się samo nie wydarzy".



I pochwalę się! Jest jeszcze jeden powód, dla którego tak bardzo chcę w jak najszybszym czasie wrócić do biegania. Zapisałam się na pewien bieg - całe 10 km, moja pierwsza biegowa, zawodowa dycha! Mam nadzieję, że uda mi się wystartować i dobiec do mety w normalnym stanie, że nic nie będzie bolało. Okaże się wkrótce. Raz jeszcze proszę o kciuki, trzymajcie mocno! :)







Pobiegnę, już niedługo, to pewne. MUSZĘ !

You Might Also Like

2 komentarze