Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2014

"you have to believe that you can do something that nobody else is done" ! :)

No i nadszedł czas na jesienne przeziębienie. A wszystko przez moje wieczorne bieganie - nie wiem jak mogłam wpaść na genialny pomysł by pod koniec biegu podbiec do paczkomatu i odebrać przesyłkę i następnie wrócić do domu już pieszo. Ajj jak zimno było niemiłosiernie.. także po takim przedwczorajszym genialnym wybryku czuję się tak, jakbym dostała patelnią w głowę.  I tym samym wczoraj sobie odpuściłam, nie chcę się rozchorować bardziej. Także zostałam w domu i wzięłam się za ćwiczenia wzmacniające, a co mi :) i po 50 minutach kiedy przyszła kolej na rozciąganie byłam wniebowzięta, zapomniałam nawet o tym że jestem chora - normalnie mogłam latać :D





a tak na marginesie.. w jakim stroju biegacie gdy na dworze temperatura nie przekracza 5 stopni? Bo ja chyba jakoś nieodpowiednio się ubierałam przez tych kilka dni - innych biegaczy których mijałam mieli czapkę, szalik, rękawiczki, długie spodnie, kurtkę. Ja bym się chyba przegrzała, zwłaszcza że ja miałam na sobie bluzę i legginsy 3/4 i…

"no one is going to do this for you"

Kolejne biegowe kilometry za mną ;) 
jak ostatnio spotkałam na swej drodze jedynie rowerzystę, tak tym razem minęłam aż sześciu biegaczy, a raczej oni mnie wyprzedzili - tak to jest jak się biegnie woooolno, ale jeszcze trochę i będzie dobrze, w końcu jest już coraz lepiej ;D

tylko coś z tą smogową mgłą mogłoby się zmienić..




"The rough times are gonna come, but they have not come to stay, they have come to pass"

Mój wieeelkki COME BACK ! ;D

Po dość długiej biegowej przerwie oświadczam wszem i wobec, że wróciłam! ;) we wtorek, mimo obaw, czy aby na pewno jestem już gotowa na próbę [bo przecież noga nadal mnie pobolewała], odważyłam się i przebiegłam - dałam radę. Jakże miło było w końcu założyć sportowe rzeczy [yyy nie mówię tu o zwykłym dresie, bo w takowym to ja chodzę na co dzień po domu] i moje ukochane butki! - samo to wywołało u mnie jakże szeroki uśmiech na twarzy i już wtedy wiedziałam, że musi być dobrze. Z takim to oto pozytywnym nastawieniem wyszłam z domu, nawet pogoda dopisała - było tak chłodno jak lubię. Po biegu byłam niemiłosiernie zmęczona, ale jakże zadowolona z siebie.. I nie było tak, jak ostatnio, że idę, biegnę wolniej niż idę, idę.. i tak w kółko. Tym razem naprawdę biegłam! :) cała dycha moja i to jeszcze w niezłym tempie! Oczywiście nie obyło się bez rozgrzewki i rozciągania. Nauczona doświadczeniem nie będę zaniedbywała tych jakże istotnych elementów treningu, nawet…

Pain is temporary !

W końcu i padło na mnie ;) postanowiłam, że stworzę swój dzienniczek treningowy, tylko najpierw muszę powrócić do biegania, a powrót będzie spektakularny, o tak! Już się nie mogę doczekać.. i tak sobie coraz częściej myślę, czy przypadkiem nie skusić się na kilka biegowych kilometrów. Ale tym razem uda mi się i wytrzymam, przeczekam jeszcze tych kilka dni [mam nadzieję, że tylko kilka ich będzie, bo za długo siedzieć w domu też nie dam rady!] i już bez żadnego bólu będę mogła cieszyć się pokonywaniem trasy ;)
Póki co oczywiście nie odpoczywam od ćwiczeń zupełnie, albowiem teraz skupiam się ciągle na wzmacnianiu mięśni i rozciąganiu, ażeby uniknąć kolejnych jakże niechcianych kontuzji.
Tak swoją drogą to nadal nie wiem, co mi jest. Bolą stawy czy też mięśnie? Tak ciężko jest mi zlokalizować ból, no chyba że boli i jedno i drugie :D ale jest coraz lepiej, daję radę chodzić bez maści bądź też tabletek przeciwbólowych, a to już wieeeelkie osiągnięcie! Także wróżę sobie szybki powrót [tyl…

"And I'm better than ever"

A raczej będę lepsza :D

Powoli, ale to baaardzo powoli powracam do zdrowia, a tym samym do formy! ;) mimo że boli staram się biec, mam nadzieję, że jutro normalnie będę w stanie chodzić, a przynajmniej żeby mi się nie pogorszyło, w końcu niedługo mój BIEGOWY DEBIUT !

Dzisiaj przebyłam biegnąc/idąc ok. 8km i to na niezbyt wymagającej trasie - noo od czegoś trzeba zacząć, ważne że wciąż do przodu.

Oby tak dalej, nie poddaję się i ciągle wierzę że się uda!

"to reach the unreachable.."

... mam dość powoli, ale że to z mojej winy jest jak jest, to staram się małymi krokami coś zmienić, żeby było lepiej niż teraz, żeby było już dobrze;/ i nie e, od razu mówię, że mój obecny nastrój nie ma nic wspólnego z depresją jesienną - co to to nie, bo ja w takie rzeczy nie wierzę raczej :)


Chodzi raczej o to, że siedzę w domu, tzn. nie biegam, co najwyżej udaję. Znowu nie mogę. Tym razem czekają mnie wizyty u lekarzy i badania - chyba że nim się doczekam w kolejce ból sam ustąpi, co jest całkiem prawdopodobne, biorąc pod uwagę polskie realia :D
Noo, strasznie jest, wszystko powoli się psuje w moim organizmie. A wszystko przez moje podejście.. jakiekolwiek rady dłuższych stażem biegaczy typu : "Ola, wiesz że trzeba się rozciągać po bieganiu" bądź też "prawidłowe odżywianie to podstawa" kwitowałam jedynie słowami: tak wiem, ale ja nie muszę, przecież nic mi nie jest, a jak Ty chcesz, to rób jak mówisz. Teraz już mam nauczkę, że jak w jakiejś dziedzinie jestem …