Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2015

"Victory reclaimed!" :)

I co, i co, i cooo? Noo, udało się, jest i ONA, w całej swojej okazałości! W końcu się doczekałam - po raz kolejny przebiegłam swoją upragnioną DYCHĘ. Nareszcie. A tak tęskniłam! :D tylko ubrałam się trochę nieodpowiednio, było mi taaaak gorąco ;/ niecierpliwie czekam na prawdziwą wiosnę - chociaż ostatnio skusiłam się na bieganie w krótkich spodenkach [wiem, oszalałam!], dzisiaj też dane mi było pobiec w spodenkach, ale przy tej temperaturze nie było to raczej niczym dziwnym :)
Noo, alee wracając do wczorajszego magicznego biegu.. nie ukrywam, że miałam chwile zwątpienia, czy aby na pewno powinnam zaryzykować i pobiec. To chyba normalne po tym, co ostatnio przechodziłam. A ewentualna utrata przytomności, gdzieś na trasie, nie była zachęcająca. Jednak przecież obiecałam sobie dychę, więc nie mogłam odpuścić. Niemniej jednak, brzuch mnie bolał, znowu słabiej, ale bolało! <dumna z siebie!>


 22.02


23.02

I challenge you !

Oczywiście zaciskam zęby i nadal biegam, nawet tak jak planowałam - wolniej trochę. I chyba coraz słabiej mnie boli. Może po prostu, jak niektórzy muszą rozbiegać zakwasy, ja muszę rozbiegać ból brzucha :D także póki co skromne quasi-piąteczki się robią. Jednak nieśmiało zaczynam planować dychę ;) echh, marzy mi się takie prawdziwe zmęczenie nooo!


19.02

20.02


21.02 Tutaj też by była piątka, bo sił dużo było i nagle przestałam cokolwiek czuć (chyyyyba lepiej jest?), ale musiałam jeszcze podejść do paczkomatu, a tym samym zakończyć trening, niestety. Z paczką nie dało się biec - spróbowałam!




Noo to jutro dycha, tak? Umowa? :)

"you're a different kind of person"

Jak ostatnim razem pisałam tu, że wracam do biegania, to faktycznie zaczęłam znów systematycznie biegać. Co prawda nie tak, jak w ubiegłym roku [a wówczas biegałam codziennie], ale w miarę dobrze mi szły te treningi. Później jednak zaczęła się sesja i kolejna biegowa przerwa. Teraz znowu wracam, ale z innym postanowieniem. Z systematycznością nie mam już problemu [o ile nic nie boli - ćwiczę].
Także tym razem deklaruję, że biegać będę wolniej ;D moje wczorajsze bieganie - 2,56 km w tempie 4:55 min/km [tak, wiem, dystans jest jedną wielką porażką] skończyło się okropnym bólem brzucha - tak mocnym, że kilkunastominutowy odpoczynek mi nie pomógł, a do domu nie wiem jakim cudem udało mi się wrócić ;/ nawet sen nie przyniósł mi tym razem ulgi, bo nadal odczuwam dyskomfort. [nie wiem co się ze mną złego zaczyna dziać] Ale na trening wyjdę, wolny trening, bardzo wolny. Plan treningowy przewiduje tempo 7:30 min/km. Zdaję sobie sprawę, że i tak pobiegnę szybciej. Obym nie przekroczyła tempa 5…

"You' ve got to find what you love"

Sobie nie biegam, nie biegam, nie biegaam.. zamiast tego spaceruję i ćwiczę dzielnie w domuuu :D

Ostatnie zarejestrowane treningi biegowe to 2 i 3.02, jak ten czas szybko mija ;/ o realizacji mojego planu treningowego wolę nawet nie wspominać, już prawie zapomniałam, że takie coś istnieje. Trudno. Lepiej chyba nad tym za długo nie myśleć. A teraz biorę się za siebie, czas najwyższy - WIOSNA w końcu jest ;)


2.02


3.02