"Victory reclaimed!" :)

19:08:00

I co, i co, i cooo? Noo, udało się, jest i ONA, w całej swojej okazałości! W końcu się doczekałam - po raz kolejny przebiegłam swoją upragnioną DYCHĘ. Nareszcie. A tak tęskniłam! :D tylko ubrałam się trochę nieodpowiednio, było mi taaaak gorąco ;/ niecierpliwie czekam na prawdziwą wiosnę - chociaż ostatnio skusiłam się na bieganie w krótkich spodenkach [wiem, oszalałam!], dzisiaj też dane mi było pobiec w spodenkach, ale przy tej temperaturze nie było to raczej niczym dziwnym :)

Noo, alee wracając do wczorajszego magicznego biegu.. nie ukrywam, że miałam chwile zwątpienia, czy aby na pewno powinnam zaryzykować i pobiec. To chyba normalne po tym, co ostatnio przechodziłam. A ewentualna utrata przytomności, gdzieś na trasie, nie była zachęcająca. Jednak przecież obiecałam sobie dychę, więc nie mogłam odpuścić. Niemniej jednak, brzuch mnie bolał, znowu słabiej, ale bolało! <dumna z siebie!>


 22.02


23.02

You Might Also Like

15 komentarze

  1. Trzymam kciuki za Ciebie - Twoje zdrowie i dystanse :) I byle ... do wiosny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle że tej wiosny nie widać, za to zima pełną parą! :(

      Usuń
  2. Gratuluję ja też się cieszę z każdej dyszki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedługo dychy nie będą wystarczać i trzeba będzie się za półmaratony brać :)

      Usuń
  3. Gratuluję :) i mam nadzieję, że może ten ból po prostu rozbiegasz :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratki! Dycha super, trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam to uczucie, kiedy zmuszę się do treningu i go dokończę! Satysfakcja wynagradza każdy wysiłek ;)
    https://poradnikzywieniowy.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. Trzymaj, przydadzą się na pewno - zaczynam kolejne biegowe treningi :)

      Usuń