" The smile says - it was worth! "

23:12:00



Co prawda nie tak miało to wyglądać. 


Nie ta temperatura, nie ta muzyka, nie ta godzina..


Planowałam bowiem wstać wcześnie rano. Wcześnie jak na mnie oczywiście. Pobudki o 7 nie robią na mnie większego wrażenia :) chciałam wyjść na trening ok. 4, a to już dopiero wyzwanie. Zwłaszcza jak się nie ustawi budzika i spać się pójdzie o "złej" porze.. ja jakimś cudem się o tej godzinie obudziłam, ale tylko po to by otworzyć okno i zasnąć na kolejne 3 godziny.

Początkowo z treningu na dziś zrezygnowałam, miałam wyjść ewentualnie wieczorem. Pokręciłam się wiec po mieszkaniu, posprzątałam, zjadłam nie-przedbiegowe śniadanie i miałam zasiąść do nauki, kiedy doszło do mnie ze jak teraz nie pobiegam to znów przegram z lenistwem, a tego nie chciałam.
 

Wychyliłam się przez okno i stwierdziłam, że jednak aż tak znowu to gorąco nie jest, mimo ze już prawie 8 była na zegarku :D tak długo wybierałam strój, szukałam saszetki na telefon (czy już wspominałam ze przeprowadzek to ja nie lubię?) i po pół godzinie byłam gotowa! Jeszcze tylko raz sprawdzenie pogody.. i tu już pojawiło się to zalewające cale mieszkanie gorąco. No to może jednak wieczorne bieganko?

Ostatecznie udałam się rano na trening, jakoś koło 9 :) i dumna byłam z siebie jak nie wiem co! Mimo że przebiegłam baaaaardzo mało (w ten upal nad bulwarami nie dało się inaczej, naprawdę! Jeszcze to słońce, o zgrozo!) jestem szczęśliwa bardzo! 
Moje skromne 4 km :)
Znów mnie ciągnie do biegania! Znów z uśmiechem na ustach myślę o kolejnym bieganiu :) nawet jeśli miałabym przebiec pół kilometra tylko albo więcej przejść niż przebiec, warto wyjść! Ot, duma mnie teraz rozpiera!




Ale jutro to już pisze się na wieczorny trening, seeeerio. 
Tak teraz przyjemnie na dworze jest. No ale nic, wracam do ustaw i kawy :)


Wczorajszy zachód :)


You Might Also Like

2 komentarze

  1. Wieczorem jest klimat do biegu :). Uwielbiam takie treningi ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Najważniejsze to w końcu wyjść z mieszkania, sama wiem po sobie, że jak już w końcu ruszę tyłek, to jakoś pójdzie :)

    OdpowiedzUsuń