Something must be around the corner . . .

11:34:00

Wcale nie widać, że jem banana! :D


Wczorajszego treningu miało tak naprawdę nie być. Tak się zasiedziałam w książkach, że zapomniałam o obiedzie i zjadłam chwilę przed wyjściem. Serio biegacze nie mogą jeść ryżu? :( A ja lubię ryż.. Jak się domyślacie, bieganie okazało się najgorszą decyzją. Nie było źle, było tragicznie. Więc mój trening to w sumie co najwyżej kilka poprzerywanych odcinków biegu, nawet doczepiłam się do jakiegoś faceta, który ładnie trzymał tempo, tylko w połowie mnie zostawił i dalej już sama dyktowałam szybkość biegu - czyli jak na mnie przystało wolno/szybko, niejednostajnie.. :D
ale nie ma co narzekać i załamywać się niepowodzeniami, tylko trenować. Także to, co działo się wczoraj zachowam dla siebie, bo wstyd i głupio mi i nie wiem co jeszcze.

Wczoraj też patrzyłam na swoje treningi i przyznam się, że strasznie kiepska się stałam. Kiepska w bieganiu sensu stricto. W mówieniu o bieganiu jestem specjalistką, a w odwoływaniu treningów, to przechodzę już normy dozwolone! Za dużo mówienia, za mało robienia! Kurdeee.. godzina biegania to nie jest dużo, a i uczyć mi się później będzie lepiej ;/

Zresztą co za różnica czy godzinną przerwę przeznaczę na bezowocne snucie się po domu, bieganie czy na ćwiczenie w domu, które już  mi się znudziło. I tak będzie to godzina bez nauki, chyba że zamiast dotychczasowej playlisty będę biegała z nagranymi wykładami :D poza tym moje domowe ćwiczenia nie przekładają się na bieganie, przynajmniej ja tego nie zauważam. Może nie dostrzegam efektów dlatego, że nie biegam..? ;/








Jest jeszcze jeden powód dla którego dziś wyszłam na trening - mój piękny przyświecający mi na każdym kroku cel - półmaraton :) tak, wiem, ogłaszam miliard razy wszem i wobec, że nie startuję, że nic mnie on nie obchodzi, że jestem kiepskim biegaczem i na półmaratony się nie nadaję i co najwyżej mogę przebiec 21 km wtedy, gdy między dwójką a jedynką wstawi się przecinek ;D ale tak naprawdę, to chcę wystartować. Nie powiem, że się nie stresuję, bo tak nie jest. A nawet jest gorzej - boję się.

Boję się i to bardzo. Boję się, że brzuch nie pozwoli mi biec, nogi zaczną boleć lub po prostu już mi psychika siądzie na tyle, że się poddam i będę zła na wszystkich dookoła, że oni biegną a ja nie. Boję się, że jak wezmę sobie wodę z punktu odżywczego to ją na siebie wyleję i się nie napiję. Boję się, że jak się jednak do picia wody zatrzymam, to mi się już ruszyć nie będzie chciało. Boję się, że będę biegła tak głośno, że będzie trzęsienie ziemi. Boję się że mi się rozwiążą sznurówki, chociaż nigdy mi się to w trakcie biegu nie zdarzyło. Boję się, że będzie mi albo za zimno, albo za gorąco.
Tak po prostu się boje i tyle. A że w moim życiu stres jest na porządku dziennym, to się nie poddam. Walka i tyle, wygrana czy przegrana, ale zrobię wszystko co w mojej mocy, by było dobrze :)

Także nawet mimo tych wszystkich obaw, jeśli go w połowie będę musiała przejść (no cóż, brak wytrenowania, więc i duże prawdopodobieństwo spaceru się pojawia), to będzie on najpiękniejszy dla mnie. Bo to moje pierwsze zawodowe 21 km. Bo tyle godzin biegu to sama przyjemność (ahhahahahahahah, kiedyś na pewno tak będzie). Bo.. no właśnie? Bo co jeszcze? Nie powiem! Jeśli nie wiecie, to dowiecie się za 2 miesiące z mojej relacji popółmaratońskiej, wcześniej się nie wygadam, o nie! ;P


Także dzisiaj byłoby na tyle :) a za 5 dni mój przedpółmaratoński "sprawdzian" :) a póki co intensywne 5 dni - challenge accepted! - wtajemniczeni wiedzą i niech kciuki trzymają, a Ci co nie wiedzą niech też trzymają i czekają na relacje za 5 dni.. dzięki! :)
 

You Might Also Like

5 komentarze

  1. Dlaczego biegacze niby nie mogą jeść ryżu? O.o

    OdpowiedzUsuń
  2. też nic nie słyszałam o tym, żeby biegacze mieli nie jeść ryżu. chociaż u mnie ryż zdecydowanie nie przed treningiem. zawsze po ryżu czuję się taka bardzo najedzona i ciężko mi się ruszyć ;) może o to chodzi.

    też ostatnio mam problemy z motywacją :/

    OdpowiedzUsuń
  3. czemu biegacze nie mogą jeść ryżu? Nigdy o tym nie słyszałam :) Czekam na tę relację za 5 dni, ponieważ nie wiem o co biega :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja wpierdzielam tony ryżu ;)

    Bardziej unikam makaronów...

    Pozdrawiam
    Fitmaminka

    fitmaminka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń