But I just want you to know that it's not the end !

12:27:00



 To chyba pora na wpis.. żeby powiedzieć Wam, gdzie te zmiany.. No gdzieeee?! Bo nic nie widać. Cicho, pusto.
Zmiany są! Jeszcze nie na blogu, ale są. Zaraz wszystko opowiem


Już jestem! Z nową energią, z nowymi siłami! Moje nastawienie też się zmieniło.

Jeśli już trochę przebywasz na moim blogu, to wiesz, że jestem strasznie impulsywna, o skłonnościach do narzekania już nie wspomnę.
Jeśli natomiast znasz mnie trochę dlużej, to wiesz, że ta impulsywność nie jest aż taka straszna ;) każda zmiana w moim życiu jest zmianą na lepsze. Mimo że początkowo wydaje się być końcem wszystkiego, jest to dopiero początek.. może i ten mój początek trwa trochę za długo, inni przez ten czas pewnie staliby się już baaardzo wytrenowani. Jednak ja mam usprawiedliwienie dla siebie. Nie będę Was tu tym zanudzać, ale naprawdę nie było tak, że nie chciało mi się wychodzić biegać. Owszem, może zdarzały się takie sytuacje, ale gdyby tylko o to chodziło, to aż tak bym nie poległa w tej mojej biegowej karierze.
Także mój biegowy początek trwa. Nie, nie jest to nowy początek. Od ponad roku jest ten sam, cały czas.

.. ale ten mój permanentny początek może będzie także i początkiem Twojego biegania, bo może w jakiś sposób uda mi się i Ciebie zainspirować, zachęcić do treningów. Poruszyć tę biegową strunę serca, którą każdy na pewno gdzieś tam ma! Spróbuj, bo warto :)

Tak wszystkich ganię za zapominalstwo. Autentycznie! Jeśli, ktoś nie pamięta określonej daty, która ma dla mnie dość duże znaczenie, to zaczynam się denerwować. Przecież trzeba pamiętać..

A sama ostatnio zapomniałam o swojej blogowej rocznicy :(
tak wyszło. Poza tym nie za bardzo byłoby co świętować. Mój blog jest biegowy, a ja nie biegam za dużo. Jeśli chodzi o treningową część tego blogowego roku, to najchętniej bym ją wycięła. Nie wszystko, ale większość. Niektóre treningi były całkiem przyjemne. Niektóre.

Ale się nie da. Czas zacisnąć zęby i zacząć coś zmieniać. By było lepiej, najlepiej ;)

Ostatni wpis był z tych, z których każdy mógł zrozumieć, co chciał. Dotychczas o swoim bieganiu mówiłam jak o udawanym bieganiu, bo ja przecież biegać nie umiem. I to moje udawane bieganie trwało dość długo. Ale koniec z tym. Zrywam z udawaniem. Teraz już dojrzałam do tego, by zacząć biegać naprawdę.




Może nie chodzi tu o realizowanie konkretnego planu treningowego, co raczej o przykładanie się do treningów. Żeby pasja, która tak rok temu zawładnęła moim życiem, raz jeszcze stała się częścią mnie. I już została na zawsze. Żebym nie tylko była kibicem, ale żeby w końcu ktoś z mojego powodu doświadczył uczucia, jak to jest czekać na mecie na tę jedyną osobę!

Wobec tego trzeba zacząć wychodzić na treningi - to chyba podstawa :D
tylko muszę się jeszcze przyzwyczaić do pogody, bo zimno jest strasznie!
I do wysiłku - aaa strasznie dawno nie miałam tak, że nie mogę złapać tchu, okropneeee!


przez ten mój ostatni niebiegowy czas, bawiłam się przede wszystkim we wzmacnianie mięśni brzucha, może o to w tej całej mojej biegowej tragedii chodziło.. może to mięśnie miałam za słabe i dlatego tak cierpiałam na treningach? Wobec tego, żeby coś chociaż quasi-biegowego zrobić robiłam wszystkie możliwe ćwiczenia na brzuch! Chyba nie ma takiego, którego bym nie poznała
(nie mówię, że wszystkie wykonywałam prawidłowo, ale próbowałam) :D




a teraz czekają na mnie trzy biegi. Wiem, że jak wystartuję, to te dwa październikowe nie będą zadowalające. Moja dieta, odpoczynek, trening poległy.
Zrobię co w mojej mocy, by za bardzo nie cierpieć na trasie, ale zostało zbyt mało czasu. I jestem tego w pełni świadoma. Także nie zdziwcie się, jeśli zamiast relacji z mojego biegu, dostaniecie relację z mojego kibicowania. Nie wiem jeszcze, jaką decyzję podejmę odnośnie do startów, nie opowiadam się póki co za żadną opcją. Na linii startu się pojawię i dopiero wtedy zadecyduję. Wystartować bym chciała, ale czasem trzeba być realistą.

Pytanie tylko, czy to jest właśnie ten czas na bycie realistą..?



A teraz z zawodami czy też bez, cieszę się swoją biegową przygodą.
Wiecie, że już jest jesień? Ja bym ją prawie przegapiła - poszukam jej dziś w Lesie! :)

You Might Also Like

5 komentarze

  1. "quasi-bieganie" przestańńńńń!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. W lesie jeszcze nie dane było mi biegać, ale w parku tak, no i jest pięknie jesienną porą. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie poddawaj się, szukaj przyjemności w tym co robisz lub szukaj czegoś innego co ci tą przyjemność sprawi.

    OdpowiedzUsuń
  4. najważniejsza jest droga...droga do cela...nią trzeba się upajać :)

    OdpowiedzUsuń