And I thought, it's so easy to give up. But maybe sometimes you try?

21:07:00

Pisałam ostatnio coś o bieganiu :D i zawsze jak już zdążę się pochwalić, że biegam, jest pięknie i będzie tak już cały czas. Dzieje się coś. Niby wpływu na bieganie mieć nie powinno, ale jednak..
Ten tydzień był strasznie ciężki - zwłaszcza nauka pochłaniająca tyle czasu - dobrze że strasznie to lubię, bo tak już będzie zawsze. Od Nowego Roku trudniej o wiele, zdaję sobie z tego sprawę. Zaczynam się bać tego, co będzie. Mówią, że strach ma wielkie oczy.. i inne takie głupoty. Mówią wiele. Ale nawet nie próbują zrozumieć. Przecież Człowiek Dobra Rada to najlepsza recepta na stres. A powtarzanie górnolotnych frazesów już w ogóle powinno skutkować uśmiechem na twarzy zestresowanego człowieka. Przecież pytanie "czego Ty się w ogóle boisz?" prowadzi do przyjęcia, że nie ma czego się bać. Ehe, jasne. 

Mi pomaga sport (a boję się, że niedługo czasu w ogóle nie będę miała - wspominałam, że jestem panikarą?). Innym jedzenie. Komuś rozmowa. A z kolei ktoś woli sobie siedzieć i patrzeć w ścianę wmawiając sobie, że życie jest bez sensu. Jak jest bez sensu to ten sens znajdź albo bezsensownie siedź i niech mija życie, które nie ma sensu. Nic na siłę, przecież wolni jesteśmy, nieprawdaż? A ograniczanie wolności to zło. Jeszcze się tylko oberwie za chęć niesienia pomocy, o zgrozo. I niby tej pomocy chcemy, ale jak już ktoś przybiega z otwartymi ramionami, to rzucamy w niego grochem (tak mi się z grochem i ścianą skojarzyło). Bo jak pomaga, to zależy. A jak usłyszy kilka słów za dużo, to zrozumie i mimo wszystko będzie u boku. To tak naprawdę chcemy tej pomocy czy nie? Może tak naprawdę potrzebny nam worek treningowy? Albo robot, tylko taki starszej generacji, bez uczuć?
Mi by się worek treningowy przydał, serio :D albo most!


Mój ciężki tydzień doprowadził do tego, że stan niebiegowy przeważał :( na szczęście jednak ćwiczyłam w domu, więc nie jest tak źle. Nawet zakwasów się dorobiłam, to już w ogóle szaleństwo! :) za trening w domu o wiele łatwiej jest mi się zabrać, niż za bieganie. Bo wiecie, żeby trenować w domu ubieram pierwszą lepszą koszulkę i już jest dobrze i mogę zaczynać działać. A bieganie zimą to co? Jest skomplikowane! Jeszcze pogodę wypadałoby sprawdzić! Zazwyczaj mam biegowe ciuchy w szafie (pomijam te dni kiedy nic mi się nie chce i rzucam wszystko na krzesło), więc zanim znajdę odpowiednią bluzkę, spodnie, komin, rękawiczki, to trochę trwa. Jest tak, że jak nie znajdę żadnej rękawiczki to jest nawet dobrze, podczas treningu ręce mi nie marzną zbyt szybko, także dam radę bez nich. Ale jak znajdę jedną, to tej drugiej nie odpuszczę i będę siedzieć przed szafą tak długo zanim jej nie znajdę, nawet kosztem treningu - bo albo coś jest albo tego nie ma, tyle.
Za to strasznie dużo sobie poczytałam, zostało mi jeszcze sporo do przeczytania.. jest jeszcze niedziela :) walka z czasem to moje ulubione zajęcie! Jak nie walczę z czasem na zawodach czy treningach, to zabawiam się z nim w trakcie nauki. Fajnie jest. Polecam :D


Uczę się, a co!

A jutro miał być bieg mikołajkowy, ale jakoś chęci zniknęły. Zaczęłam się zastanawiać nad sensem zawodów, dokładniej nad sensem moich startów. Zawody w swojej istocie powinny być zwieńczeniem treningów (ciężkich lub nie, jak kto woli), kończyć rozpisany plan. U mnie zawody stały się jedynie treningami. Czasem było tak, że start był jedynym treningiem w przed i po starcie.

Nowy Rok - czas na zmiany. A nie lepiej zmienić się już teraz? Odpuścić jutro, przyłożyć się do Biegu Sylwestrowego? Niby jutrzejszy start nie koliduje z przygotowaniami na koniec grudnia i może być miłym początkiem treningów. Jednakże jak wystartuję to niczego się nie nauczę.. 

Jestem z Wami Biegacze! Jako kibic bądź zawodnik, ale jestem! :D

You Might Also Like

2 komentarze

  1. Mi na smutki niestety pomaga jedzenie, a wolałabym, żeby jednak sport ;). co ćwiczysz w domu jak nie masz chęci/czasu na bieganie?

    OdpowiedzUsuń