Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2015

Don't tempt, don't say, don't call..

Kolejny biegowy trening za mną. A wczoraj nawet trening po schodach był. I to z obciążeniem. W doborowym towarzystwie na dodatek :D
A ze mną.. jest coraz lepiej. I psychicznie, i fizycznie.
Ostatnio tak narzekałam wszystkim dookoła, że biegać to mi się nie chce. Przez myśl mi nawet przeszło rzucenie biegania na dobre. Chyba byłam w jakiejś totalnej rozsypce :D bo jak człowiek może dobrowolnie porzucić coś, z czym tak bardzo się identyfikuje, co daje mu tyle radości? W ogóle, jak Biegacz może porzucić bieganie? No właśnie nie może.
I ja tego też nie uczynię. Wręcz przeciwnie..
teraz postanowiłam, że dzielna będę. Przecież poddać się można tak łatwo. A że się poświęcałam podczas zimowych biegów i tyle tego smogu się nawdychałam, to teraz, gdy powietrze jest dobre, nie mogę mieć kryzysów. Zimą niech się dzieje wola nieba, teraz zaciskam zęby i do dziiieeełaa! BIEGAM :)
Swoją drogą zyskałam prawdziwą motywację do treningów. I to nie jedną, a kilka. Jest nią zwłaszcza zbliżający się półm…

I stand even when I fall..

Tak bardzo chciałam pobiegać. Poczuć tę radość, mieć świadomość, że robię coś w kierunku zbliżającego się wielkimi krokami półmaratonu, w którym jak widzę nie będzie dane mi wziąć udziału. A tak to co..

to nie był dobry trening. Był zły. Okropny. Najgorszy. W sumie to nawet trening biegowy nie był..

Przez ostatnie dwa dni ćwiczyłam w domu, nie miałam większej ochoty wychodzić z domu, gdy było tak gorąco, a co dopiero biegać w taką pogodę. I tak patrząc z perspektywy czasu muszę stwierdzić, że to był bardzo dobry wybór. Skoro dzisiaj było względnie chłodno a czułam się tragicznie, to ciekawe co działoby się ze mną wczoraj..

A co dzisiaj ze sobą zrobiłam? Żeby się zmotywować w końcu do biegania, napisałam do koleżanki, czy ma może w planach na dziś bieganie. Na szczęście miała :) także miała być dycha, spokojna, ot taka na rozmowę. Ale nie było dychy. Stało się zupełnie inaczej..

Po kilometrze wspólnego biegu widziałam, że dzieje się ze mną coś nie tak, brzuch znów o sobie przypomniał. …

It's not for everybody..!

Noo dobra, dosyć tego zastoju :D 
z ogromną radością ogłaszam swój wielki powrót do blogowania i biegania. Z bieganiem dzisiaj może być prawdę mówiąc ciężko, ale ostateczną decyzję czy pójść na trening podejmę wieczorem..
Zaległości nie mam zbyt dużych, bo przez ostatni czas za dużo sobie nie pobiegałam, niestety. Założeniem było, że chociaż w wakacje trochę więcej potrenuję.. nie wiem co z tego będzie. Moja sportowa radość się gdzieś zagubiła :( może po prostu zapomniałam jak to jest codziennie wychodzić na trening, Może po prostu wystarczy kilka razy wyjść z przymusu na trening, a później to już będzie z górki. Chcę moją biegową radość z powrotem, już, natychmiast !

To by było na tyle, jeśli chodzi o obecne problemy młodego magistra :D

A teraz czas się przenieść do maja, bo o tym daaaawno odbytym biegu, mimo iż z reguły nie opowiadam dokładnie o zawodach, nie może nie być osobnego posta..
W maju był bieg w Skotnikach. Całe 13km. To mój pierwszy zawodowy dłuższy niż dycha dystans. T…