Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2015

But I just want you to know that it's not the end !

To chyba pora na wpis.. żeby powiedzieć Wam, gdzie te zmiany.. No gdzieeee?! Bo nic nie widać. Cicho, pusto.
Zmiany są! Jeszcze nie na blogu, ale są. Zaraz wszystko opowiem


Już jestem! Z nową energią, z nowymi siłami! Moje nastawienie też się zmieniło.

Jeśli już trochę przebywasz na moim blogu, to wiesz, że jestem strasznie impulsywna, o skłonnościach do narzekania już nie wspomnę. Jeśli natomiast znasz mnie trochę dlużej, to wiesz, że ta impulsywność nie jest aż taka straszna ;) każda zmiana w moim życiu jest zmianą na lepsze. Mimo że początkowo wydaje się być końcem wszystkiego, jest to dopiero początek.. może i ten mój początek trwa trochę za długo, inni przez ten czas pewnie staliby się już baaardzo wytrenowani. Jednak ja mam usprawiedliwienie dla siebie. Nie będę Was tu tym zanudzać, ale naprawdę nie było tak, że nie chciało mi się wychodzić biegać. Owszem, może zdarzały się takie sytuacje, ale gdyby tylko o to chodziło, to aż tak bym nie poległa w tej mojej biegowej karier…

If you don't give the heart, nothing will come of it..

Ostatnio pisałam, że będę miała przedpółmaratoński sprawdzian, ale nie miałam, tak dziwnie wyszło. Załóżmy, że dobrowolnie go przełożyłam "na lepsze czasy" :D
To co działo się wczoraj na treningu było marne. Kiepskie, jak nie wiem co. Aż mi się nie chce tego kopiować i tu wklejać. Wierzcie mi na słowo, że nie warto. Skończyło się na przerywanych 6 km, niestety :D w ramach rekompensaty dzielę się zdjęciem - skoro nie mogę biegać to, żeby nie marnować czasu przeznaczonego na trening, robię sobie zdjęcia. No a poza tym podziwiam biegaczy i podpatruję technikę biegu, chociaż niektórzy to dziwnie biegają.. ;)


Dzisiaj na szczęście poszło mi lepiej ;) co prawda mam nauczkę i już wiem, że jak brzuch mnie boli, to nie mogę biec dalej tym samym lub szybszym tempem. Muszę zwolnić i to bardzo, a nawet zatrzymać się. I przeczekać cierpliwie aż całkiem przestanie boleć. W przeciwnym razie będzie tylko gorzej - noo, wiedziałam to już wcześniej, ale dzisiaj mi się przypomniało..  Mimo wszy…

Your smile is the best prize

Moje pięciodniowe wyzwanie dobiegło końca :) za kciuki bardzo dziękuję! Ci, którzy dopytywali się jak mi idzie i czy aby na pewno dam radę, niech mi wybaczą przemilczanie odpowiedzi. Jak nikt nie wie, to nikt, bez wyjątków. Nawet swoje treningi na portalu musiałam poukrywać, no cóż.. ;) czy mnie kusiło, by się pochwalić? W sumie to średnio.. gdybym przebiegła jakąś dwudziechę, to pewnie siedziałabym cały wieczór i dzień następny z telefonem i walczyła z chęcią zadzwonienia do kogokolwiek z zamiarem wykrzyczenia mu: "tak udało mi się, jestem świetnym biegaczem, latam, wracam do formy, będzie coraz lepiej"; a także po to, żeby usłyszeć, że jest ze mnie dumny, że gratuluje i cieszy się razem ze mną. A że tylu km nie przebiegłam, to nie było czym się nawet pochwalić.
Jak się pewnie domyślacie moje wyzwanie odnosiło się do biegania. Tak. Czasem zbyt wiele mówię. I nie wiem, czy rozmówca wziął na poważnie moje zapewnienia, że w ciągu 5 dni zrobię 50 km, ale ja potraktowałam ostat…