Only our dreams can remind us..

16:43:00


Cóż to za haniebne milczenie nastało na moim blogu! Aż sama nie mogę zrozumieć, jak szybko mi te dni mijają ostatnio. Ci co mnie bardziej obserwują, wiedzą, że moja aktywność ograniczała się do instagrama i ewentualnie do fejsbuka. Chyba domyślacie się dlaczego - na fejsbuku jak i na instagramie dodaje się bezmyślnie zdjęcia, podpisy również tworzy się w ciągu zaledwie kilku minut :D


Tak bardzo lubiłam dla Was pisać, opowiadać o treningach, o życiu, może i nawet motywować. Jednakże ostatnio siadałam przed komputerem, a raczej przełączałam okno w przeglądarce, bo całe dnie spędzam przed ekranem, gdy miałam tylko zacząć coś pisać z mojej głowy uciekały wszelkie pomysły :D 




Trenować trenuję sobie - coś tam usiłuję biegać. Na szczęście wraca motywacja i wiosna, wobec tego należy tylko wykorzystać ją i się nie poddać. A ciężko jest, życie jest ciężkie, ale to wiecie. I nie będę się tu rozwodzić o miliardzie problemów, o tym co utrzymuje mnie przy życiu. Przeciwności losu są i niech będą, skoro muszą. 

Co do moich treningów są one raczej skromne, z racji natłoku obowiązków wieczorne bieganie zostało znacznie ograniczone. Wyjść wychodzę, ale o jakichś dłuższych dystansach typu 15 czy 20 km mogę w tygodniu pomarzyć, pozostaje jedynie weekend, może się skuszę na walkę ze sobą :)

Nadal mam odwieczny problem z brzuchem, niestety. Także do mojego ograniczonego biegowego czasu muszę doliczać postoje/spacery związane z bólem. Liczę, że uda mi się to jakoś rozbiegać albo bez ingrerencji lekarza coś z tym zrobić. Ogłosiłam na fejsbuku eksperyment związany z coca-cola lub też wodą.



Ostatnio jak biegłam, ledwie tylko odczuwałam dyskomfort związany z brzuchem. Mhm, czyli albo się przyzwyczajam powoli do ruchu albo w ciągu dnia zrobiłam coś dobrego dla siebie. Nie wiem w sumie o co mogłoby chodzić. Jedynym elementem różniącym ten dzień od innych było to, że wypiłam coca-colę i ogólnie bardziej się nawodniłam. Może więc po prostu cola niszczy to, co odpowiada za moja biegową niemoc, bądź też po prostu byłam zbyt odwodniona. Zobaczymy, dzielnie sprawdzam! :)

I przede wszystkim chciałabym Wam ogłosić dobrą wiadomość - wracam tutaj, będę pisać, nawet o głupotach, nawet jeśli post miałby być jedynie jednym zdaniem to będę. Wy także bądźcie i biegajcie! :)

You Might Also Like

13 komentarze

  1. a może za dużo jesz lub pijesz przed treningiem? ewentualnie może jesz zbyt ciężkostrawne rzeczy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie za mało, zaczynam jeść po treningu :D ale chyba chodzi o to że biegałam "za szybko" na swoje możliwości :))

      Usuń
  2. Ja także podczas biegania mam bóle brzucha (skurcze, podobne do tych podczas okresu). Zauważyłam, że jest to spowodowane ciężkimi posiłkami albo za słabą rozgrzewką :-) Podczas rozgrzewki staram się też zrobić jakieś ćwiczenia na brzuch. Wtedy jest ok. Też chwilowo mam problem ze zmotywowaniem się do treningów, bo cały czas uczę się do egzaminów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaraz koniec sesji i znów będziesz mogła ze spokojną głową wrócić na biegowe ścieżki :) Powodzenia na egzaminach!

      Usuń
  3. Kiedyś Ci pisałam, że miałam z brzuchem podobne problemy. Zgłosiłam się nawet do ginekologa, bo bolało mnie zawsze podbrzusze i bałam się, że może po prostu coś tam się dzieje. Na szczęście wszystko było w porządku i jak już porządnie się rozbiegałam (nie chodzi o dystanse, tylko o regularność), to ból minął. Zapomniałam Ci napisać, że pomogły mi w tym jeszcze ćwiczenia na brzuch, szczególnie takie na dolne partie brzucha. Kiedy miałam mocniejsze mięśnie, było o wiele lepiej. Zresztą tak samo jest z nogami, oprócz biegania trzeba przecież wzmacniać mięśnie nóg :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przed wakacjami jeszcze bawiłam się z 6 Weidera i innymi ćwiczeniami na brzuch, ale nic to nie dało, jeśli chodzi o ból brzucha podczas biegu ;/
      chyba po prostu trzeba biegać powoli i stopniowo zwiększać tempo, a nie biec ile tylko sił w nogach :D

      Usuń
    2. To prawda, zresztą każdemu pomaga coś innego :) Tak to już jest, niektórzy mogą biegać ile wlezie, a my musimy jednak powolutku 'rozgrzewać' całe ciało :)

      Usuń
  4. Świetny wpis, dzięki wielkie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super artykuł. Niestety ze względów zdrowotnych, musiałam na razie zrezygnować z treningów. :-(

    Serdecznie zapraszam do siebie: http://www.fitnesswomen.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdrowiej szybko i wracaj, boo bieganie to super sprawa! :))

      Usuń
  6. Niedawno dowiedziałem się, że mam dyskopatię. Więc z bieganiem koniec. Muszę znaleźć inny sport ale żaden nie wygląda mi na lepszy od biegania :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może póki co nie, ale z czasem inny sport stanie się tak fajny jak bieganie, a może nawet i o wiele lepszy. Pływanie w końcu też jest niczego sobie :)

      Usuń