Don't be a machine..

17:51:00

Generalnie jest tak, że poddają się słabi. No w końcu jak to tak można zrezygnować? Przyznać się albo do błędu, albo do bezsilności? Przecież trzeba być idealnym. Perfekcjonizm. Ochh jakie to piękne słowo! Profesjonalista, ileż osób się tym mianem określa, w sytuacji, gdy z profesjonalistą nic wspólnego nie mają. Wręcz przeciwnie.
Trzeba być wzorem do naśladowania. Nie okazywać słabości. Być silnym. Słabi się poddają. 

Co powiedzą gdy nie będzie nowego posta przez dłuższy czas?
Co powiedzą znajomi, jak na endomondo nie zobaczą kolejnego treningu?
Co powiedzą w pracy, gdy przyjdę zaspana i ledwo żywa po ciężkim treningu? 
Co zrobię, gdy będzie kontuzja?

A czy wzorem do naśladowania nie będziemy także wtedy, gdy ogłosimy wszem i wobec, że przegraliśmy i nie wiemy co dalej? Że życie okazało się być dla nas w pewnych aspektach zbyt trudne lub zbyt dużo jednocześnie rzeczy się zdarzyło, żeby móc to wszystko bezboleśnie przejść? Jednak nie poddajemy się, walczymy może z mniejszym zapałem, ale jednak. Nie ustajemy w drodze. Bo bez względu na to, czy jesteśmy szczęśliwi czy też nie - czas się nie zatrzyma specjalnie dla nas.
Jesteśmy ludźmi i każdy ma słabości. Każdemu jest czasem ciężko. Każdy ma wady. I jeśli mi ktoś powie, że się mylę, to wybaczcie mi, ale wyśmieję go. Po prostu.


 



Narzekam. Dużo narzekam. Jeszcze trochę i zacznę przez sen mówić :D wyszukuję wszędzie problemów, jak ich nie ma to je sobie czasem stwarzam. Gdy stworzyć się nie da w danej chwili, to zapisuję się na półmaraton. W końcu półmaraton to miliardy rzeczy do narzekania i stresowania!







I mimo tego całego narzekania, kocham to co robię. Uwielbiam biegać, uwielbiam swoją pracę, uwielbiam się uczyć, uwielbiam spacerować, swoje życie też uwielbiam, nawet gdy ciężko jest. Jak w życiu.




Trening wymaga czasu ode mnie, jak i od każdego, bardzo dużo czasu. Im bardziej się w to zaangażujesz, tym więcej czasu Ci on zaczyna "zabierać" (bądź też dobrowolnie go przeznaczasz na trening). Co prawda, bieganie pozwala mi przezwyciężać codzienność, pozwala uwierzyć, że wszystko da się zrobić. Niemniej jednak, gdy chce się coś osiągnąć naprawdę, to trzeba się zaangażować, oddać się pasji i podążać za nią. Wymaga to wysiłku, ciężkiej pracy, wyrzeczeń. Ustalenia, co jest najważniejsze. Co odpuścić, a z czym warto powalczyć. Mnie bieganie nauczyło tak cierpliwości (odrobinę) i systematyczności. W końcu to kropla drąży skałę, nieprawdaż? :)

Z pracą też jest ciężko. A pogodzenie jej z nauką to już wyższa szkoła zaawansowania. Bycie dobrym pracownikiem wymaga także poświęceń, zwłaszcza zarwanych nocy, w sytuacji gdy terminy gonią, a pisma same się nie napiszą, rozwiązania się same nie znajdą. Dodajmy do tego egzaminy, a mamy już cały zapełniony dzień. Pełen stresu, gonitwy. Bez chwili dla siebie. Chyba że zacznę się utożsamiać z książkami, to wtedy prawie każda chwila będzie chwilą tylko dla mnie, achhh jak cudownie!

Mistrzem może być każdy.





Na koniec zostawiłam to co najcenniejsze dla mnie. To jest miłość i przyjaźń. Tak wśród rodziny, jak i znajomych. Umieć znaleźć właściwych ludzi, z którymi chce się przeżyć resztę życia, których chce się mieć obok, gdy jest ciężko. Z którymi chce się dzielić szczęście. Których po prostu chce się kopnąć w tyłek, gdy zaczynają gadać głupoty lub wariować z tęsknoty. Kto tęskni za kimkolwiek, ten wie co to uczucie może z człowieka zrobić.
Mieć przy sobie kogoś komu można powiedzieć o północy po zjedzonej pizzy czy mega dużej kolacji, może pójdziemy pobiegać.. Jestem pewna, że znajdzie się ktoś, kto po tym, jak spojrzy się na mnie krzywo, ogłosi wszem i wobec moją głupotę ubierze te biegowe buty i wyjdzie ze mną na trening. Udawany trening  - bo jak biegać gdy się człowiek najadł? :D
Mieć obok  kogoś, kto obudzi Cię, gdy film się skończy i będzie udawać, że wierzy w zapewnienia, że się nie spało i z wielkim napięciem oglądało film :D

Otaczać się dobrymi ludźmi, z którymi czujemy się swobodnie i trzymać ich jak najbliżej siebie, ot tyle, aż tyle..



I tak, przyznaję ta moja półmaratońska ucieczka jest trochę poddaniem się i jednocześnie gonitwą za marzeniami - w relacji za tydzień opowiem więcej.


You Might Also Like

0 komentarze