A lot needs to be done

22:04:00


Wiosenna pogoda bardzo sprzyja biegaczom! Nic tylko biegać, nieprawdaż?


I ja tez wpadałam w taki piękny tryb biegowy. W nogach mam już troszkę kilometrów i powinno być tylko lepiej, przynajmniej takie jest założenie. W końcu za niedługo jest pierwszy z biegów w cyklu pereł małopolski. Póki co mam opłacony tylko jeden z biegów. O tym, co będzie z następnymi zadecyduję na mecie - najprawdopodobniej rozłożę to sobie na 2 lata. Do startu zostało już tylko kilkanaście dni. Cieszę się na to niesamowicie. Mój pierwszy górski półmaraton ! Tyle kilometrów w pięknych okolicach.. a na mecie niesamowity medal.

Tyle o najbliższej przyszłości.

Co do dotychczasowych treningów - nie jestem do końca w stanie zrozumieć swojego podejścia do biegania. Nie wiem jak to się dzieje, że raz biegam dość dobrze, żeby po kilku dniach okazywało się, że nie daję rady na o wiele krótszym dystansie. 

Poza tym nie wiem, czemu przed treningiem na samą myśl o zbliżającym się bieganiu nie mogę się doczekać momentu, kiedy wyjdę już na zewnątrz, aż wybije godzina początku treningu. Natomiast, w momencie gdy już wyjdę zamiast myśleć o tym, że dam radę przebiec jeszcze trochę albo w ogóle o czymś niezwiązanym z bieganiem, wmawiam sobie, że już mi się nie chce biec, nie mam sił i w ogóle po co się męczyć. Czyżby czasem dopadało mnie myślenie niebiegacza?  Tylko nie to..

Za sobą mam swój pierwszy trening z nowym biegowym gadżetem! Na jeden z treningów wzięłam bowiem wreszcie mój biegowy plecak! Pierwszy mój bieg, kiedy miałam przy sobie bukłak – poprzednim razem miałam sam plecak, albowiem założeniem było, że po skończonym treningu idę do sklepu – przecież trzeba gdzieś te zakupy schować. 

Teraz w planach po pierwsze – było troszkę dłuższe wybieganie. A po drugie – upał za oknem – jak jest tak gorąco to wiadomo, ze będzie pić się chciało, a przy Bulwarach raczej nic do picia się nie dostanie, w przystępnej cenie przynajmniej. Ambitnie wyciągnęłam bukłak z plecaka, nalałam do niego wodę, zamknęłam i wrzuciłam do plecaka. No dobra, przyznaję - to wrzucanie bukłaka do plecaka zajęło mi kilka chwil. Nie pamiętałam jak miała być ułożona ta śmieszna rurka. Zdesperowana musiałam posłużyć się wyszukiwarką i pooglądać zdjęcia innych biegaczy z biegowymi plecakami. Tak wiem, śmieszne to. Ogólnie to zabawna jestem przecież.

Jak się okazało, źle zamknęłam bukłak, a raczej nie wiedziałam, że trzeba zrobić tak, by nie pozostała w nim ani odrobina powietrza. Dzięki temu, zamiast spokojnego biegu, miałam bieg z chlupoczącą na moich plecach wodą, achh jak cudownie. Później doszły do tego jeszcze dzwoniące klucze, to już w ogóle czyste szaleństwo. Słychać mnie było na drugim końcu Krakowa, niestety.




I tak sobie biegłam w ten piękny słoneczny dzień, strasznie gorąco było ale co tam. W końcu mam wodę w plecaku, to nawet upały mi nie są straszne, wręcz przeciwnie. Strasznym natomiast było to, ile ludzi znajdowało się wtedy na Bulwarach. Z racji tego że biegać przez płotki umiem wówczas gdy są one dość niskie – sięgają mi do bioder, nie chciałam ryzykować i robić ludziom krzywdy poprzez przeskakiwanie im nad głowami, bawiłam się slalomami. Ominąć jak najwięcej ludzi – nie zderzyć się z nikim, a jednocześnie nie stracić tempa biegu. Tak, to jest dopiero wyzwanie! Nie do końca mi to wychodziło, ale jak to mówią – trening czyni mistrza. Także biorąc pod uwagę fakt że jest coraz cieplej i coraz więcej ludzi wychodzi na spacery przejażdżki czy co tam jeszcze jest, będę miała szansę wypracowania sobie techniki biegu w podobnych okolicznościach.


Swój trening zakończyłam na 19 km, co jest całkiem dobrym dystansem. Z tempem był większy problem. Pod koniec biegu (a tak naprawdę od połowy) nie chciało mi się już biec, miałam ochotę iść – biec i tak w kółko. W ramach nałożonej na siebie w trybie natychmiastowym kary, nie przebiegłam ostatniego kilometra. Nie chciałam mieć możliwości chwalenia się wszystkim dookoła że przebiegłam aż 20 km. Nie. Zamiast tego przebiegłam 19 km. I tym razem musi mi to wystarczyć. Ale nie na długo. Niebawem znów zaatakuję jakiś dłuższy dystans. Może pójdzie mi tym razem o wiele lepiej. Zobaczymy :)

You Might Also Like

0 komentarze