I swear, I can run..

22:01:00

"Za mną" już "drugi" parkrun ;)

Rano obudziło mnie piękne słońce. Jak wyjrzałam przez okno, zobaczyłam niebieskie niebo bez ani jednej chmury. WIOSNA !

Sprawdziłam jeszcze temperaturę - okazało się, że tak kolorowo to znów nie jest, gdyż jak się okazało było -1, echh zimno. 
Ja jednak liczyłam na to, że tragicznie nie będzie, w końcu słońce świeci. Czując tę piękną wiosnę, zwłaszcza, że w pokoju było strasznie ciepło, postanowiłam ubrać się na krótko. Niestety. Nie wiem dokładnie, co ja sobie wtedy dokładnie myślałam kompletując strój..

Chwilę po wyjściu z bloku wiedziałam już, że popełniłam błąd, źle się ubrałam. Nie było jednak czasu by się przebrać, więc zacisnęłam zęby i pobiegłam przed siebie, z endomondo. Zegarku wróóóóć w końcu! ;/

Fot. Richie Kułaga
Po ok. kilometrze, gdy musiałam zatrzymać się na przejściu dla pieszych podszedł do mnie jakiś chłopak, mówiąc: "Przepraszam bardzo, ale nie jest Ci zimno? Spójrz na mnie: mam czapkę, kurtkę dlugie spodnie i trochę marznę, zwłaszcza jak na Ciebie patrzę, a Ty tak na krótko? Jak to?" :D nie bardzo wiedziałam co na to odpowiedzieć, ale zaczęłam coś o tym, że jak się biega to przecież ciepło jest. Popatrzył na mnie z niedowierzaniem i gdy zapaliło się zielone światło i powiedziałam, że muszę iść, to on: "Nie idź, biegnij, bo będzie Ci zimno!". 

I tak sobie pobiegłam na Błonia, uświadamiając sobie, że nie wzięłam swojego nr parkrunowego, echh no, trudno się mówi, może da się to jakoś obejść - okaże się na miejscu jak to wygląda.
W połowie drogi, gdy już byłam na Bulwarach zaczęło robić mi się strasznie zimno, miałam wrażenie, że ręce mi odmarzną za chwilę - od łokci aż do dłoni niczego nie czułam. Zaczynało się robić źle :( żeby się jakoś ogrzać, postanowiłam pozostałą część trasy podjechać autobusem, poza tym i tak obawiałam się, że spóźnię się na start. Owszem, na chwilę zrobiło się lepiej. Zaczęły rozgrzewać mi się ręce, uff, nie odpadną! I z taką nadzieją i uśmiechem na twarzy wysiadłam z autobusu i udałam się na Błonia.

Oczekując na start znów zaczęło robić się zimno :( próbowałam jakoś to zmienić, ale ciężko było. Nie pomagało stanie na słońcu, machanie rękoma. Za chwilę zaczęliśmy biec. Może moja prędkość nie była jakaś powalająca, wiem, ale było na tyle szybko, że moje ręce zamiast się rozgrzewać, odmarzały. Na początku nie czułam dłoni, żeby ostatecznie nie czuć nic aż od ramion. Czułam się prawie tak jak w nocy gdy śpię jakoś dziwnie i krew nie płynie mi do ręki, przez co jest bezwładna. Teraz też tak miałam, tylko z innego powodu - z zimna. Swój parkrunowy bieg skończyłam na 1.5 km, niestety (dodając to co przebiegłam wcześniej wyszło trochę ponad 5 km) ;) bałam się jednak co mogłoby się ze mną dziać, chociaż równie dobrze mogło nie stać mi się nic złego ;) 


Fot. Richie Kułaga

Pozostały dystans sobie odpuściłam, czekałam dzielnie na koleżankę, wygrzewając się na słońcu i doprowadzając się do względnego stanu - jak schowałam ręce pod koszulkę to po ok. 20 min zrobiło mi się lepiej ;)

Tak, powyżej moje zdjęcia z biegu - pierwszy raz publikuję !

Do następnego parkrunu! :) trzeba polubić Błonia.. :D


You Might Also Like

0 komentarze