Przejdź do głównej zawartości

to become a healthy

Zgodnie z zapowiedziami - zaczęłam sobie biegowo działać. Wybieram sobie pory na tyle dziwne, że nikt już nie chce o tym słuchać - echh, martwią się czy raczej mają dość moich opowieści biegowych?

Ale jest cudownie! Móc tak spokojnie pokonywać kolejne kilometry, bez żadnego stresu, bez parcia na wyniki czy uznanie znajomych. Dla siebie. Móc sobie w trakcie treningu usiąść i popatrzeć w niebo. Odpocząć i przeczekać aż brzuch przestanie boleć..




I co z tego, że czasem sił nie ma, jak można sobie przeplatać bieg z marszem? :D oczywiście na te biegowe fragmenty wybieram trudniejsze trasy, coby się podbudować, że jednak mogę, że organizm coś tam jednak pamięta (czyżby?). Straszne jest to, jak po 3 tygodniach niebiegowego treningu i kiepskiego odżywiania - pobijania dziennego rekordu ilości wypitej kawy - ciało się buntuje.. Póki co nabijam sobie puste kilometry, bez jakiegoś planu, ot tak dla siebie - ile to potrwa, jeszcze nie wiem. Ma być pięknie i przyjemnie. I tak jest. I nawet coraz więcej sił mam! :D


Niedługo będzie nowy lokator u mnie w mieszkaniu - wprowadza się za kilka dni - nie omieszkam się o tym tutaj nie zakomunikować, alee póki co cicho sza! ;)

ii jeszcze jedno -pewnie nie uwierzycie, ale w końcu się odważyłam ! 
Miałam tyle motywacji, że aż wylądowałam u lekarza. Jednak normalnym nie jest że brzuch od tak dawna boli, dobrze, że w końcu sobie to uświadomiłam. Najprawdopodobniej znam już przyczynę, no ale, czekamy jeszcze na badania specjalistyczne i już taką najprawdziwszą diagnozę ;) na szczęście nie muszę na chwilę obecną rzucać biegania, tylko zgodnie z zaleceniami mam uważać, by nie biec tak długo (jak na moje możliwości oczywiście) i znów nie zemdleć gdzieś przypadkiem. 

Wszystko, by wrócić do zdrowia! :)

Komentarze

  1. Mam nadzieję, że przyczyna bólu szybko się wyjaśni, kosztowało Cię to dużo stresu (miałam podobnie, kiedyś Ci wspominałam), ale w końcu będziesz wiedziała i bardziej słuchała swojego ciała :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeżeli ból nie przejdzie pisz do nas na www.powerfizjo.pl postaramy się pomóc

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieje, ze bol minie! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. MAm nadzieję, że wszystko skończyło się dobrze ;) ja startuję z bieżnią narazie, żeby się nie wygłupić, albo raczej nie załamać własną kondycją. Ewentualnie później wyjdę na zewnątrz xD

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Oh, I'm happy here !

Witajcie Moi Drodzy!



Od dawna mnie tu nie było - już mówię co jest! Na zawody się nie zapisuję - najbliższe pewne starty to Bieg Trzech Kopców, później Poznań Maraton (Korona Maratonów Polski się sama nie dokończy..) :D wcześniej nic nie mam biegowego w kalendarzu - zastanawiam się jeszcze i może dorzucę jakieś dwa biegi górskie i tyle mojego zawodowego biegania.


Tak, dobrze widzicie, uciekłam od zawodów. Medale medalami, atmosfera atmosferą, pakiety startowe pakietami startowymi - ale jeśli mam wybrać: opłacić zawody czy kupić książkę, to (ciekawe czy wiecie..) wolę kupić książkę a na trening pójść do Lasu, o tak, dla siebie i ze sobą. Bez zastanowienia! :)


Jednakże to, że zrezygnowałam w sporej mierze ze startów w zawodach, wcale nie oznacza, że porzuciłam sportową część życia. Co to, to nie. Nie umiałabym tak, a jak doprowadzam do sytuacji, gdy trening był wieki temu (tj. max 3 dni wcześniej) to przestaję być sobą. Nie martwcie się więc, bo trenuję - i powiem nawet więcej - sporo …

Will I see you again? - SZCZAWNICA 21.05.2017 R.

Tyle rzeczy mam Wam do opowiedzenia, a taka pustka mnie ogarnia, gdy siadam przed komputerem i chcę napisać kilka słów -  tak,  wiemy już, że na kilku się nie kończy, przynajmniej w moim przypadku, gdy opisuję relację z biegu.
Nie przedłużając - dzisiaj przybywam do Was z niedzielnym biegiem. Znaczy nie! Pozwólcie, że powiem wprost - z półmaratonem górskim ! :) Moja Droga Szczawnico, o Tobie mowa :D słuchajcie co się tam działo :)
Do Szczawnicy początkowo miałam jechać z kolegą; plany się zmieniły, a raczej kolega przypomniał sobie, że po zawodach ma koncert i musi bardzo szybko wracać. Niepewna swojej kondycji, zwłaszcza po sprawdzeniu wyników z poprzedniej edycji biegu, stwierdziłam że lepiej będzie jak pojedziemy osobno - żadne z nas nie będzie się stresowało tym, że nie zdążę pojawić się o czasie na mecie.
I tak właśnie decyzja podjęła się za mnie - wybrany został transport oferowany przez organizatora. O 7 mieliśmy wyruszyć, wstać więc musiałam przed 5 - niby bardzo wcześnie, a …

We run away.. PERLY MALOPOLSKI - KOSCIELISKO 17.09.2017 R.

Najwyższy czas na relację z biegu wspólnie zaplanowanego w Szczawnicy, potwierdzonego w Zawoi - takiego koleżeńskiego, z uśmiechami, pomocą na trasie.. Czas na Kościelisko!
Z Krakowa do Kościeliska wybraliśmy się razem z Mikołajem i Emilką. Na miejscu miała czekać na nas Karolina z Natanem i Milanem. Jak się okazało byli też i rodzice Karoliny, którzy podratowali Mikołaja śniadaniem, a mnie i Emilię kanapkami na drogę powrotną ;) mając dużo czasu zaczęliśmy się rozglądać za depozytem, szatniami, prysznicem. Spotkaliśmy Organizatora, który powiedział nam gdzie, co i jak. Opowiedział chwilę o wcześniejszych edycjach biegu. Spytaliśmy się go, czy będzie błoto? Na co odparł: "Błoto? Nie, błota nie. Za to będzie duuużo błota." Cieszyć się? ;)
Jako pierwsze swoje zawody miały dzieci. Oczywiście poszliśmy kibicować Natanowi i Milanowi, którym to udało się zdobyć - każdemu w swojej kategorii wiekowej - pierwsze miejsce. Gratulacje chłopaki! :)
Następnie musieliśmy się szybko przebr…