Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2016

So let me tell You.. it's time for the truth

Czas na uzupełnienie relacji z zawodów. Relacji, której tak bardzo chciałam, ale wyszło zupełnie inaczej. Musiałam przeczekać i zobaczyć jak się to wszystko dalej potoczy. Dziś już wiem i ze spokojem mogę działać. Przeczytajcie..
Jeśli jeszcze nie czytaliście wpisu dot. Półmaratonu Mierzęcin,to serdecznie Was tam zapraszam, nie będzie dziś bowiem powielenia relacji, tylko uzupełnienie pominiętego tam wątku.
Już jakiś czas temu zapisałam się na Półmaraton Mierzęcin - w którym też wzięłam udział (pomijam zatargi z organizatorami, bo to jest inna kwestia).
Ten bieg miał być zupełnie inny, wyjątkowy, najlepszy. Miałam przebiec go z moją Siostrą, którą swoją drogą usilnie namawiałam już jakiś czas do biegania. W jej głowie nieśmiało zaczęła tlić się iskierka, która miała doprowadzić do zapisania się na bieg na 6 km. 
Miałyśmy przebiec to razem, razem przekroczyć linię startu i razem otrzymać medal.
Stało się jednak inaczej. Siostra nie zapisała się na bieg, nie mogła wziąć w nim udziału. …

It's your war - 38. PZU MARATON WARSZAWSKI

25 września czekał mnie kolejny maraton, tym razem w Warszawie. Jako że było to dwa tygodnie po Wrocławiu, tydzień po dłuższym 20 kilometrowym wybieganiu w Lasku Wolskim, mogłam się spodziewać, że łatwo nie będzie, ale z nadzieją patrzyłam na mapę biegu i chociażby na mój tatuaż na ręku. Co ma być to będzie, pomyślałam, gdy K. kazał mi się ustawić za prowadzącymi na 4:00 - przecież ja nie mam tyle sił w nogach, pomyślałam. Ale cóż robić - to się już zaczęło..
Pierwsze kilometry przebiegły dość dobrze. Były uśmiechy, czasem zamieniliśmy słowo. Normalnie niech tak będzie przez całe 42 km, a byłoby super. Pierwszy punkt odżywczy z wodą - napiłam się i pobiegłam dalej. Zaraz dołączył K. Powiedziałam mu żeby trzymał tempo i weryfikował czy dobrze biegniemy. Trochę podziwiałam sobie Warszawę, trochę patrzyłam pod nogi - czasem łatwiej mi się biega, gdy mam pochyloną głowę. Na jakichś mniejszych kryzysach K. przytulał, czy mówił cokolwiek, dzięki czemu po dłuższej chwili gorsze myśli ucieka…

If I don't try.. 11.09.2016 - 34. PKO Wroclaw Maraton

To, że jeden maraton mam już za sobą, to wiecie. Jednak o moich dziwnych biegowych planach Wam nie wspominałam - zawsze piszę o tym co było, a nie co będzie i tego się trzymajmy. Oto część mojego biegowego planu - Wrocław Maraton ;)
Do stolicy Dolnego Śląska wybraliśmy się z Kubą Polskim Busem (moja pierwsza podróż z tym przewoźnikiem!). Podróż minęła mi bardzo szybko - podziwiałam sobie okolice - na tyle na ile oczywiście na autostradzie można coś podziwiać i wmawiałam sobie, że nie umrę z głodu, ze wytrzymam do końca drogi :D
Plan mieliśmy taki: najpierw jedziemy po pakiety, a następnie do hosteli zostawić rzeczy i później coś pozwiedzamy i wreszcie będzie czas na jedzonko! Na Stadion Olimpijski podjechaliśmy tramwajem, udaliśmy się każdy do odpowiedniego stanowiska i dostaliśmy swoje numerki startowe! Po odebraniu pakietu podszedł do mnie Pan szukający ludzi, którzy zgodziliby się pobiec dla Szymka (akcja PKO). Ja oczywiście chętnie przystałam na tę propozycję - podałam swoje dane…