So let me tell You.. it's time for the truth

13:33:00

Czas na uzupełnienie relacji z zawodów. Relacji, której tak bardzo chciałam, ale wyszło zupełnie inaczej. Musiałam przeczekać i zobaczyć jak się to wszystko dalej potoczy. Dziś już wiem i ze spokojem mogę działać. Przeczytajcie..

Jeśli jeszcze nie czytaliście wpisu dot. Półmaratonu Mierzęcin,to serdecznie Was tam zapraszam, nie będzie dziś bowiem powielenia relacji, tylko uzupełnienie pominiętego tam wątku.

Już jakiś czas temu zapisałam się na Półmaraton Mierzęcin - w którym też wzięłam udział (pomijam zatargi z organizatorami, bo to jest inna kwestia).

Ten bieg miał być zupełnie inny, wyjątkowy, najlepszy. Miałam przebiec go z moją Siostrą, którą swoją drogą usilnie namawiałam już jakiś czas do biegania. W jej głowie nieśmiało zaczęła tlić się iskierka, która miała doprowadzić do zapisania się na bieg na 6 km. 

Miałyśmy przebiec to razem, razem przekroczyć linię startu i razem otrzymać medal.

Stało się jednak inaczej. Siostra nie zapisała się na bieg, nie mogła wziąć w nim udziału. I prędko nie weźmie w jakimkolwiek. Pominę okoliczności, które do tego doprowadziły.

Skoro zostałam sama na zawodach zapisałam się i opłaciłam bieg na 21 km. Z pewnym postanowieniem, którego realizacja ze względu na zawirowania i wątpliwości czy bieg aby na pewno się odbył i niejasność stanowiska Organizatora co do ewentualnego zwrotu spełnionych przez niego świadczeń, musiała zostać odłożona w czasie.

Dziś jednak wiem, że medalu mi Organizator oddać nie każe, koszulki zresztą też nie. Na szczęście. Dzięki temu, tak jak postanowiłam, medal swój mogłam oddać Siostrze - osobie, która chciała go zdobyć, lecz nie mogła. Teraz już wiem, że jest w odpowiednich rękach i że osoba, która go ma zasłużyła na niego w 100%, nawet jeśli nie była uczestnikiem biegu. I uprzedzę pytania - nie było mi szkoda medalu, tak po prostu ;)

Tylko tyle mogłam zrobić.

You Might Also Like

0 komentarze