Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2017

We run away.. PERLY MALOPOLSKI - KOSCIELISKO 17.09.2017 R.

Najwyższy czas na relację z biegu wspólnie zaplanowanego w Szczawnicy, potwierdzonego w Zawoi - takiego koleżeńskiego, z uśmiechami, pomocą na trasie.. Czas na Kościelisko!
Z Krakowa do Kościeliska wybraliśmy się razem z Mikołajem i Emilką. Na miejscu miała czekać na nas Karolina z Natanem i Milanem. Jak się okazało byli też i rodzice Karoliny, którzy podratowali Mikołaja śniadaniem, a mnie i Emilię kanapkami na drogę powrotną ;) mając dużo czasu zaczęliśmy się rozglądać za depozytem, szatniami, prysznicem. Spotkaliśmy Organizatora, który powiedział nam gdzie, co i jak. Opowiedział chwilę o wcześniejszych edycjach biegu. Spytaliśmy się go, czy będzie błoto? Na co odparł: "Błoto? Nie, błota nie. Za to będzie duuużo błota." Cieszyć się? ;)
Jako pierwsze swoje zawody miały dzieci. Oczywiście poszliśmy kibicować Natanowi i Milanowi, którym to udało się zdobyć - każdemu w swojej kategorii wiekowej - pierwsze miejsce. Gratulacje chłopaki! :)
Następnie musieliśmy się szybko przebr…

Oh, I'm happy here !

Witajcie Moi Drodzy!



Od dawna mnie tu nie było - już mówię co jest! Na zawody się nie zapisuję - najbliższe pewne starty to Bieg Trzech Kopców, później Poznań Maraton (Korona Maratonów Polski się sama nie dokończy..) :D wcześniej nic nie mam biegowego w kalendarzu - zastanawiam się jeszcze i może dorzucę jakieś dwa biegi górskie i tyle mojego zawodowego biegania.


Tak, dobrze widzicie, uciekłam od zawodów. Medale medalami, atmosfera atmosferą, pakiety startowe pakietami startowymi - ale jeśli mam wybrać: opłacić zawody czy kupić książkę, to (ciekawe czy wiecie..) wolę kupić książkę a na trening pójść do Lasu, o tak, dla siebie i ze sobą. Bez zastanowienia! :)


Jednakże to, że zrezygnowałam w sporej mierze ze startów w zawodach, wcale nie oznacza, że porzuciłam sportową część życia. Co to, to nie. Nie umiałabym tak, a jak doprowadzam do sytuacji, gdy trening był wieki temu (tj. max 3 dni wcześniej) to przestaję być sobą. Nie martwcie się więc, bo trenuję - i powiem nawet więcej - sporo …

Will I see you again? - SZCZAWNICA 21.05.2017 R.

Tyle rzeczy mam Wam do opowiedzenia, a taka pustka mnie ogarnia, gdy siadam przed komputerem i chcę napisać kilka słów -  tak,  wiemy już, że na kilku się nie kończy, przynajmniej w moim przypadku, gdy opisuję relację z biegu.
Nie przedłużając - dzisiaj przybywam do Was z niedzielnym biegiem. Znaczy nie! Pozwólcie, że powiem wprost - z półmaratonem górskim ! :) Moja Droga Szczawnico, o Tobie mowa :D słuchajcie co się tam działo :)
Do Szczawnicy początkowo miałam jechać z kolegą; plany się zmieniły, a raczej kolega przypomniał sobie, że po zawodach ma koncert i musi bardzo szybko wracać. Niepewna swojej kondycji, zwłaszcza po sprawdzeniu wyników z poprzedniej edycji biegu, stwierdziłam że lepiej będzie jak pojedziemy osobno - żadne z nas nie będzie się stresowało tym, że nie zdążę pojawić się o czasie na mecie.
I tak właśnie decyzja podjęła się za mnie - wybrany został transport oferowany przez organizatora. O 7 mieliśmy wyruszyć, wstać więc musiałam przed 5 - niby bardzo wcześnie, a …

It's worth it all !

Jak Wam idzie? Trenujecie ładnie? Poprawiacie formę? Zapisujecie się na zawody?

Jeśli o mnie chodzi, to wychodzę na treningi dość systematycznie. Czasem zaciskam zęby - bo się nie chce, jest zimno, a wskaźniki o smogu przybierają barwę fioletową - tak przekroczono normy ponad 800, 900, 1000% i tak dalej w górę.
Innym razem bez problemu odkładam książkę czy też zamykam komputer, by móc się w końcu przebrać w biegowy strój, zgasić światło w pokoju, zamknąć za sobą drzwi i biec prosto przed siebie.

I tak nabijam ten kilometrowy licznik, nawet osiągając czasem wyżyny tętna maksymalnego :D

Oraz - tak jak zapowiadałam - dzielnie buduję sobie siłę biegową.

Gdy na treningu przestaje być kolorowo i już nie mam sił na dalszy bieg, to rozmawiam sama ze sobą, przekonując się, że albo dam radę, albo gdy widzę że to nie ma sensu tłumaczę sobie, że  najwyższy czas na marsz i kilka minut przerwy. To mi ma być dobrze i to ja mam po zakończonym treningu  być z niego dumna. Bo w bieganiu to my - sami d…

Being human is everythig !

Tak straszyłam, tak się bałam, w taką panikę wpadłam ! Do lekarza iść nie chciałam, bo diagnoza miała być straszna! I stawiana była w moich myślach i snach wielokrotnie. Wizyty jednak odpuścić nie wypadało - przecież jeszcze przed Świętami udało mi się znaleźć wolny termin u lekarza, musiałam zacisnąć zęby i iść po diagnozę...




I jak miało być strasznie, tak było.. super! Alee po kolei. Trochę zestresowana weszłam do gabinetu, nastawiając się na najgorsze - przecież wszyscy dookoła mówili, że kolorowo najprawdopodobniej nie jest. Lekarz porozmawiał ze mną, sprawdził wyniki, które wzięłam ze sobą, zbadał ii powiedział bardzo piękne rzeczy!

Bana na bieganie nie dostałam, wręcz przeciwnie - dostałam LICENCJĘ NA BIEGANIE! - taki prezent na Święta :) co prawda póki co spokojne wybiegania mają być, ale wiecie ile ciekawych rzeczy można w trakcie takiego wolnego biegu zrobić? Słuchanie audiobooka czy wykładów jest świetną opcją, w końcu można skupić się naprawdę na tym, co leci w słuchawkach…