Przejdź do głównej zawartości

Being human is everythig !

Tak straszyłam, tak się bałam, w taką panikę wpadłam ! Do lekarza iść nie chciałam, bo diagnoza miała być straszna! I stawiana była w moich myślach i snach wielokrotnie. Wizyty jednak odpuścić nie wypadało - przecież jeszcze przed Świętami udało mi się znaleźć wolny termin u lekarza, musiałam zacisnąć zęby i iść po diagnozę...




I jak miało być strasznie, tak było.. super! Alee po kolei. Trochę zestresowana weszłam do gabinetu, nastawiając się na najgorsze - przecież wszyscy dookoła mówili, że kolorowo najprawdopodobniej nie jest. Lekarz porozmawiał ze mną, sprawdził wyniki, które wzięłam ze sobą, zbadał ii powiedział bardzo piękne rzeczy!


Bana na bieganie nie dostałam, wręcz przeciwnie - dostałam LICENCJĘ NA BIEGANIE! - taki prezent na Święta :) co prawda póki co spokojne wybiegania mają być, ale wiecie ile ciekawych rzeczy można w trakcie takiego wolnego biegu zrobić? Słuchanie audiobooka czy wykładów jest świetną opcją, w końcu można skupić się naprawdę na tym, co leci w słuchawkach, a nie jak dotychczas na tempie. 
Zaczęłam też bawić się ze skipami i innymi śmiesznymi wymachami, podbiegami - siła biegowa jest ostatnio u mnie tematem numer jeden. Będąc w domu biegałam sporo z psem - były interwały (wiem nie powinnam), ale Pies inaczej nie potrafi. Biegnie od krzaka do krzaka tak szybko, jakby te rośliny się gdzieś wybierały.. i mimo że wówczas technika biegu legła w gruzach (jakoś musiałam za nim nadążyć!), to było warto! Dla tych latających psich uszu, dla jego szczęścia.

I mam dla Was radę od Psa! Kazał Wam przekazać, że uzupełnianie płynów w trakcie biegu jest bardzo ważne! On korzystał z każdej okazji, by wejść łapkami do jeziora i napić się wody. Wam jednak polecał lepiej zabrać swoje napoje w bidonach/bukłakach, bo w jeziorze woda zimna i się jeszcze przeziębicie!



Przy okazji lekarz podpytał mnie o moje biegowe wyniki. I wiecie co? Miło było również usłyszeć od lekarza wyrazy uznania za moje bieganie! Tak, ktoś mi wreszcie wytłumaczył dlaczego biegam jak biegam :) a co ważniejsze, opowiedział jak będzie wyglądać moja biegowa przygoda, gdy już wyzdrowieję..



Podsumowując, ja i moja choroba sobie biegamy. Zapisujemy się na zawody. Szukamy ciekawych biegów. I tak wytrwale od jednego celu do drugiego. Biegamy i cieszymy się, że w końcu legalnie jesteśmy razem na biegowych ścieżkach (chociaż powiem Wam w tajemnicy, że nie mogę się doczekać aż na biegowe ścieżki wyjdę już sama <3 ).


Ogólnie jest super. Mam swoje ukochane bieganie, które wbrew pozorom nie jest dla mnie wszystkim (co niektórym tak bardzo umyka..). Bieganie jest dla mnie częścią życia, jego uzupełnieniem - paradoksalnie ucieczką od tego pędzącego świata.

Teraz wszystko jest już na swoim miejscu..





Komentarze

  1. super, że wszystko ok i nie ma przeciwwskazań do biegania :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uczucie pragnienia to odwodnienie rzędu 2 - 3%, a to podobno potrafi zmniejszyć możliwości zawodnika nawet o 10%. Pijmy! Dużo pijmy! Najlepiej wody wysokozmineralizowanej, jeśli nam zdrowie na to pozwala.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi też się niesamowicie podobają :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też jestem pod olbrzymim wrażeniem! :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Oh, I'm happy here !

Witajcie Moi Drodzy!



Od dawna mnie tu nie było - już mówię co jest! Na zawody się nie zapisuję - najbliższe pewne starty to Bieg Trzech Kopców, później Poznań Maraton (Korona Maratonów Polski się sama nie dokończy..) :D wcześniej nic nie mam biegowego w kalendarzu - zastanawiam się jeszcze i może dorzucę jakieś dwa biegi górskie i tyle mojego zawodowego biegania.


Tak, dobrze widzicie, uciekłam od zawodów. Medale medalami, atmosfera atmosferą, pakiety startowe pakietami startowymi - ale jeśli mam wybrać: opłacić zawody czy kupić książkę, to (ciekawe czy wiecie..) wolę kupić książkę a na trening pójść do Lasu, o tak, dla siebie i ze sobą. Bez zastanowienia! :)


Jednakże to, że zrezygnowałam w sporej mierze ze startów w zawodach, wcale nie oznacza, że porzuciłam sportową część życia. Co to, to nie. Nie umiałabym tak, a jak doprowadzam do sytuacji, gdy trening był wieki temu (tj. max 3 dni wcześniej) to przestaję być sobą. Nie martwcie się więc, bo trenuję - i powiem nawet więcej - sporo …

Will I see you again? - SZCZAWNICA 21.05.2017 R.

Tyle rzeczy mam Wam do opowiedzenia, a taka pustka mnie ogarnia, gdy siadam przed komputerem i chcę napisać kilka słów -  tak,  wiemy już, że na kilku się nie kończy, przynajmniej w moim przypadku, gdy opisuję relację z biegu.
Nie przedłużając - dzisiaj przybywam do Was z niedzielnym biegiem. Znaczy nie! Pozwólcie, że powiem wprost - z półmaratonem górskim ! :) Moja Droga Szczawnico, o Tobie mowa :D słuchajcie co się tam działo :)
Do Szczawnicy początkowo miałam jechać z kolegą; plany się zmieniły, a raczej kolega przypomniał sobie, że po zawodach ma koncert i musi bardzo szybko wracać. Niepewna swojej kondycji, zwłaszcza po sprawdzeniu wyników z poprzedniej edycji biegu, stwierdziłam że lepiej będzie jak pojedziemy osobno - żadne z nas nie będzie się stresowało tym, że nie zdążę pojawić się o czasie na mecie.
I tak właśnie decyzja podjęła się za mnie - wybrany został transport oferowany przez organizatora. O 7 mieliśmy wyruszyć, wstać więc musiałam przed 5 - niby bardzo wcześnie, a …

We run away.. PERLY MALOPOLSKI - KOSCIELISKO 17.09.2017 R.

Najwyższy czas na relację z biegu wspólnie zaplanowanego w Szczawnicy, potwierdzonego w Zawoi - takiego koleżeńskiego, z uśmiechami, pomocą na trasie.. Czas na Kościelisko!
Z Krakowa do Kościeliska wybraliśmy się razem z Mikołajem i Emilką. Na miejscu miała czekać na nas Karolina z Natanem i Milanem. Jak się okazało byli też i rodzice Karoliny, którzy podratowali Mikołaja śniadaniem, a mnie i Emilię kanapkami na drogę powrotną ;) mając dużo czasu zaczęliśmy się rozglądać za depozytem, szatniami, prysznicem. Spotkaliśmy Organizatora, który powiedział nam gdzie, co i jak. Opowiedział chwilę o wcześniejszych edycjach biegu. Spytaliśmy się go, czy będzie błoto? Na co odparł: "Błoto? Nie, błota nie. Za to będzie duuużo błota." Cieszyć się? ;)
Jako pierwsze swoje zawody miały dzieci. Oczywiście poszliśmy kibicować Natanowi i Milanowi, którym to udało się zdobyć - każdemu w swojej kategorii wiekowej - pierwsze miejsce. Gratulacje chłopaki! :)
Następnie musieliśmy się szybko przebr…